• Wpisów:159
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 20:00
  • Licznik odwiedzin:31 609 / 2880 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Najwyraźniej jednak, Blanche będzie musiała poczekać dłużej. Dziś znowu Pierre w roli, którą chciałabym kiedyś mieć, gdyby nie fakt, że jego lalkowa postać jest dla mnie za duża i nie wiedziałabym jak go ogarnąć Tak czy owak, oto jego historia dziejąca się na długo po ostatnich wydarzeniach. Tak oto rysuje się przyszłość moich bliźniaków...





Niemal trzydziestoletni, drobny mężczyzna usiadł ostrożnie na starym, nieco już wytartym w kilku miejscach fotelu. Tuż obok niego na zdobionym stoliku stała filiżanka z cienkiej porcelany, wypełniona gorącą herbatą, a obok na spodeczku, jedno ciastko. Tymczasem na jego kolanach znalazła się plastikowa teczka. Niebieska, podpisana imieniem nakreślonym czarnym mazakiem. Ile już czasu do niej nie zaglądał? No tak, ostatni raz w dniu, kiedy pakował swoje rzeczy i wyprowadzał się z domu. Zupełnie jakby to było wczoraj…
Kiedy Pierre stał się dorosły, postanowił wrócić do Francji. Mieszkanie dziadków stało puste, po śmierci przepisali je na niego w nadziei, że jeszcze kiedyś tam wróci. Nie planował tego, nienawidził każdego pokrytego kurzem kąta, porcelanowych filiżanek w drobny wzór przedstawiający pnącza róż, które uwielbiała jego babcia, a z biegiem lat złe wspomnienia zamiast się zacierać, nadal paliły niczym żywy ogień. Obraz małego, przestraszonego chłopca, którego chcieli na zawsze zatrzymać w tej klatce. Wiele razy opowiadał Colinowi, że już nigdy nie wróci do Paryża i zupełnie nie interesuje go ostatnia wola dziadków. Chciał zostać w domu, uczyć się dalej, a w przyszłości być znanym pisarzem, którego książki będą stać na witrynach w każdej księgarni, a on będzie odbierał zaszczytne nagrody za swoją ciężką pracę i noce spędzone przed ekranem komputera.
Cóż, to ostatnie przynajmniej się spełniło.
Młody mężczyzna westchnął głęboko i otworzył trzymaną nadal teczkę. W środku były rysunki wykonane dawno temu przez Colina o których wiedzieli tylko bracia i nikt więcej. Była to ich tajemnica, jedna z wielu głupiutkich tajemnic o której mówiło się po cichu tak, by rodzice nie usłyszeli. Na kartkach narysowane zostały niemal wszystkie postacie i miejsca ze snów Colina, łącznie z mrocznym zamkiem księcia wampirów, a także tym drugim, ukrytym wśród chmur.
- Teraz już w to nie wierzę, ale kiedyś wracając ze szkoły, często szedłem z oczami utkwionymi w niebie i wyobrażałem sobie, że jest tam królestwo. – mawiał Colin podczas jednej z wielu bezsennych wakacyjnych nocy, kiedy obaj czekali na świt – Myślałem sobie, że pewnego dnia przybędzie od nich posłaniec i powie mi, że tak naprawdę jestem księciem. Głupie, co?
I obaj wybuchali śmiechem, starając się być nadal na tyle cicho, by nie obudzić rodziców. Pierre wiedział, że o wielu podobnych sprawach wiedziała także Blanche, ale miał pewność, że nie o wszystkim i ta świadomość w jakiś sposób sprawiała mu radość. W takie noce jak tamta, nie miało znaczenia to, co właśnie dzieje się w jakimkolwiek innym miejscu na świecie, nie miało znaczenia, że po wakacjach znów nadejdzie jesień i zacznie się szkoła, nie miała znaczenia ich przyszłość… Chociaż może powinna. Gdyby Pierre już wtedy wiedział czym to wszystko się skończy, być może starałby się cieszyć każdą chwilą o wiele bardziej, a być może znalazłby jakiś sposób by zmienić bieg wydarzeń.
Na jednym z ostatnich rysunków była narysowana syrena, siedząca na ogromnym kamieniu i czesząca włosy przy pomocy grzebyka. Colin uwielbiał je rysować, niemal każda była do siebie podobna, ale nigdy mu się to nie znudziło. Pytany, czy to jedna z pojawiających się w jego snach postaci, kręcił przecząco głową, ale też nie chciał wyjaśnić nic więcej. Sam był niczym fantastyczna postać ze swoich rysunków, wieczny chłopiec…
„Obiecaj mi, że nigdy nie dorośniesz, Colin”.
Gdyby wtedy rozumiał jak głupia była to prośba, nigdy by jej nie wypowiedział. Ale skąd miał wiedzieć? Wtedy byli tylko dwojgiem małych chłopców, leżących wspólnie na kocach w szałasie i wierzących, że mają przed sobą nadal jeszcze bardzo długą drogę do przebycia.
Pierre poskładał wszystkie rysunki i schował je znów do teczki, zamykając ją i odkładając na bok. Sięgnął po filiżankę, podmuchał leciutko i upił łyk ciepłego napoju. Kiedy teraz się nad tym zastanawiał, Colin pojawiał się w jego życiu niczym krótkie migawki. Nigdy nie był jak inni chłopcy, nigdy nie pojawiał się na długo, czasem miało się wręcz wrażenie, że nie może być prawdziwy.
- Kiedy mówiłem żebyś nie dorastał, nie miałem na myśli tego, co się stało, głuptasie. – szepnął, odstawiając ostrożnie filiżankę na spodeczek.
Podobnie jak nie byli obok siebie, kiedy Pierre po raz pierwszy wyjechał do Francji i według planów ich dziadków, już miał tam pozostać, podobnie nie widzieli się, kiedy Colin zniknął z jego życia ostatni raz. To także było lato, obaj mieli już siedemnaście lat. Nic nie zapowiadało, że będzie to najtragiczniejszy czas w całym życiu Pierre’a i kiedy on spokojnie został w domu, by w ciszy skończyć wreszcie pisanie swojej pracy wakacyjnej, Colin wyjechał z grupą kolegów na wycieczkę. Kiedy wracali, zdarzył się poważny wypadek, który ostatecznie przeżyli wszyscy, poza Colinem.
Pierre nigdy nie wybaczył sobie, że pozwolił bratu jechać z tamtą grupą, a jeśli już miał w tym uczestniczyć, to on powinien był wyruszyć razem z nim. Tak się jednak nie stało i ostatnie co pamiętał, to wiadomość przekazana rodzicom przez telefon, krzyki, płacz i niedowierzanie. A później także cichy, niemal pusty cmentarz i grób obsypany kwiatami, znajdujący się tuż obok dużego kasztanowca. Od tamtej pory nagle zmieniły się wszystkie jego plany, a kiedy po skończeniu szkoły obwieścił rodzicom, że jedzie do Paryża, nie próbowali go zatrzymać. Rozbity i przygnębiony, zatrzymał się w miejscu z którego zawsze chciał uciec, a koniec końców i tak utkwił w nim, zdawałoby się, że tym razem na dobre. Jeszcze przez jakiś czas rodzice wysyłali mu pieniądze, a on sam wybrał sobie kolejną szkołę, którą po kilu latach ukończył z wyróżnieniem. Oficjalnie, nigdy później nie wrócił do domu. A tak naprawdę, raz w roku kupował bilet na samolot, zabierał ze sobą jedynie mały plecak i ostatecznie trafiał na cmentarz, który pomimo upływających lat, wyglądał jakby czas się tam zatrzymał dawno temu. Pierre siadał na metalowej ławce tuż przed grobem brata i spędzał tak długie godziny w myślach opowiadając mu wszystko to, co przyszło do głowy. O ostatnim napisanym opowiadaniu, o nagrodach o tym, jak pięknie wygląda Paryż jesienią. A kiedy kończyły mu się aktualne tematy, opowiadał mu bajki, które Colin tak bardzo kochał, pomimo tego, że o tym także wiedział po latach tylko jego brat.
Wieczorem, kiedy robiło się już zbyt ciemno i chłodno, wychodził z cmentarza i kierował się do niewielkiego pensjonatu w którym spędzał noc. Nad ranem zazwyczaj wracał na lotnisko, a jedynym śladem jego wizyty u brata, było jedna biała róża, którą niezmiennie kupował tuż przed wejściem na cmentarz.


Wspomnienie tamtego letniego dnia, nadal pozostawało w nim żywe i bolało. Nie opowiadał o tym nikomu, żaden z jego partnerów, czy przyjaciół nie miał pojęcia, że Pierre miał kiedyś brata bliźniaka. Była to jego najlepiej strzeżona tajemnica, podobna do tych z dziecięcych lat, a wszystkie łączył ze sobą Colin. W jego marzeniach nadal tak samo prawdziwy i żywy jak dawniej. I właśnie taki miał tam pozostać już na zawsze.
Mężczyzna sięgnął po zapomnianą filiżankę i dopił zimną już herbatę, dopiero teraz przypominając sobie o ciastku, które zaraz ugryzł niemrawo, przeżuwając powoli, nadal wpatrując się w nieokreślony punkt na ścianie. Okruszki sypały się na jego idealnie białą i wyprasowaną koszulę, ale zdawał się nie zwracać na to najmniejszej uwagi. Kiedy wreszcie zjadł, podszedł do okna i wyjrzał przez nie, ale nawet wtedy jego spojrzenie nie zatrzymało się na niczym szczególnym.
Dziś wieczorem miał stawić się na ważnym przyjęciu na którym być wcale nie miał ochoty. Jeśli się nad tym zastanowić, to w tej jego cukierkowej wizji zostania sławnym pisarzem, więcej było w rzeczywistości rzeczy, których nie lubił i robił z musu, niż tych pozytywnych. A przecież praca była tylko jeszcze jednym powodem dla którego w ogóle miał po co wstawać z łóżka. Matka mówiła mu, że nadal jest młody, a czuł się niczym dziadek, który także zasiadał kiedyś w tym samym fotelu, chociaż zamiast filiżanki z herbatą, spędzał czas z delikatnie pykającą fajką. O tym jednak także nie mówił nikomu, bo wiedział, że nikogo to już tak naprawdę nie interesuje.
W tej chwili miał przed sobą to przyjęcie, a także jedną książkę do skończenia. Później najprawdopodobniej wynajdzie sobie kolejny, równie fikcyjny cel do osiągnięcia
Tak naprawdę, Paryż był bardziej przygnębiający jesienią niż piękny. Szczególnie dla kogoś, kogo połowa nadal została w zupełnie innym miejscu, delikatnie schowana tuż obok rozłożystego kasztanowca.
  • awatar Idemo: Ojej, nie wiedziałam, że dalsze losy bliźniaków będą aż tak tragiczne... Pięknie i przejmująco opisałaś tę historię, i jeszcze ten grób obok kasztanowca i biała róża... o mało co sie nie popłakałam ;_;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jakoś nigdy nie umiałam sobie wyobrazić dorosłego Colina, za to Pierre ma już swój określony obraz w mojej głowie. Być może to też kiedyś opiszę. Dziś natomiast, będzie urywek z dnia w którym Pierre pojawia się obok Colina po raz pierwszy od dłuższego czasu...



W momencie, kiedy wszedł do własnego pokoju, jeszcze raz oblizał palce, które nadal ubrudzone były lukrem z pączka. Słodkie wspomnienie jego deseru, który pochłonął jeszcze w kuchni. Teraz jednak, jego uwagę zwróciło niespodziewane poruszenie, a zdziwienie wywołała obecność mamy, która stała tuż obok jego tapczanu i składała dokładnie całą pościel. Zazwyczaj ta czynność zajmowała jej dłuższą chwilę, bo najpierw należało pozdejmować z posłania całą kolekcję pluszowych zabawek, obok których Colin każdego wieczora zasypiał. Tyle, że ledwie kilka dni temu zmieniała pościel, czemu więc robi to znowu?
Chłopiec zbliżył się i, nadal starając się zlizać resztę lukru, utkwił w matce uważne spojrzenie, aż wreszcie kobieta odezwała się.
- Postaraj się dziś nie wyciągać wszystkich zabawek i najlepiej poszukaj teraz miejsca dla tych. Po obiedzie, tata będzie razem z dziadkiem składał tutaj nowe łóżko…
- Nowe łóżko… Dla mnie? – Colin nieuważnie chwycił jedną z maskotek i ruszył z nią w stronę i tak zastawionej drobiazgami komody.
- Również dla ciebie. – przyznała matka, uśmiechając się do niego ciepło – Ale także dla twojego brata.
Colin zatrzymał się w pół kroku i ścisnął mocniej pluszaka. Od kilku dni trwały wakacje i w sumie w przyjeździe brata nie było nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że od dwóch lat nie pojawiał się w domu. Rodzice nigdy nie wyjaśnili mu dlaczego tak było... Wcześniej natomiast chłopcy, sypiali razem na jego własnym tapczanie i nigdy nie było z tym kłopotu, Colin nie skarżył się nawet wtedy, gdy budził się w środku nocy z powodu chłodu, a jego brat w najlepsze spał obok, zaplątany w całą kołdrę.
- Na całe wakacje? – zainteresował się natychmiast.
Jego matka odłożyła złożony w kostkę koc i podeszła do syna, kładąc dłoń na jego głowie i głaszcząc leciusieńko.
- Na zawsze, Colin. – odpowiedziała wreszcie – Tym razem Pierre wraca do nas już na zawsze.
Chłopiec drgnął i natychmiast utkwił wzrok w twarzy matki, która nadal patrzyła na niego z tym samym uśmiechem, Aż wreszcie i na twarzy jej syna pojawił się szeroki i z całą pewnością szczery uśmiech. Moment później, dał się słyszeć krzyk pełen radości, a kobieta o mało nie przewróciła się, kiedy drobny chłopiec z całej siły rzucił jej się w ramiona…
Później natomiast, poszedł do największego pokoju i ściągnął z regału album ze zdjęciami. Na jednej z wielu fotografii, był on sam no i oczywiście Pierre. Obaj mieli wtedy jakieś sześć lat, ubrani podobnie, byli niemal nie do odróżnienia dla obcych ludzi. Dopiero później włosy Colina ściemniały trochę, ale wtedy jeszcze były zupełnie jasne i obaj chłopcy wyglądali niczym aniołki, trzymając w brudnych dłoniach, równie ubrudzone łopatki i wiaderka wypełnione piaskiem. Zdjęcie zostało zrobione na kilka tygodni przed wyjazdem Pierre’a z którym zresztą Colin nie miał okazji się nawet pożegnać…
Z obu braci, to właśnie on był ten słabszy. Rodzice od samego początku martwili się z powodu jego słabego apetytu, któremu towarzyszyły częste choroby i wizyty w szpitalu. Podczas pierwszej z nich, lekarze nawet zasugerowali rodzicom, że Colin może nie przeżyć zbyt długo, jego organizm zdawał się być kruchy i zbyt osłabiony. Mimo to, chłopiec rósł jak na drożdżach, drobny, ale nadal dość silny, by z każdej kolejnej choroby jakoś tam się wylizać. Już wtedy rodzice spędzali z nim niemal każdy dzień, gdy Pierre tymczasem pozostawał pod opieką dziadków lub personelu w przedszkolu.
Momentem przełomowym, okazał się czas, kiedy podczas lata, Colinem miała zająć się przez jedno popołudnie znajoma matki chłopców. Już od jakiegoś czasu z jego zdrowiem nie było większych problemów i tym dziwniejszy był napad wysokiej gorączki, którą nieszczęsna opiekunka postarała się zwalczyć na własną rękę. Nie posiadając jednak wystarczającej wiedzy, podała dziecku zbyt dużą dawkę, zbyt silnego leku, po którym Colin stracił przytomność, a następnie znów wylądował w szpitalu. Od tamtego dnia, rodzice nie spuszczali Colina z oczu, jeżdżąc z nim na przeróżne badania i testy. W tym czasie, Pierre wyjechał już do dziadków od strony matki, którzy mieszkali na stałe we Francji, gdzie obaj chłopcy mieli spędzać, zaplanowaną kilka miesięcy wcześniej, drugą połowę lata i jednocześnie ostatni miesiąc przed rozpoczęciem nauki. O tym, że Pierre, dzięki znajomościom babci, został zapisany do szkoły w Paryżu, jego rodzice dowiedzieli się tuż pod koniec sierpnia. Zbyt pochłonięci opieką nad Colinem, zdecydowali się przystać na propozycję, by ich drugi syn rozpoczął tam naukę i by przez jakiś czas, opiekę nad nim sprawowali dziadkowie. Jedyną rzeczą, która nadal pozostawała dla Colina tajemnicą, był powód dla którego to „przechowanie” trwało ponad pięć lat…
Tymczasem, przekartkował album aż do momentu, kiedy znalazł bardziej aktualne zdjęcie. To konkretne, było robione podczas ostatniej wizyty jego brata w domu. Pierre w niczym już nie przypominał słodkiego aniołka, mimo, że kolor jego włosów nadal był tak jasny jak wcześniej. Ubrany w wytarte dżinsy i koszulkę, stał przed obiektywem z rękami skrzyżowanymi na klatce piersiowej i nie uśmiechał się, bardziej wyglądając na przymuszonego do pozostania w miejscu. Już wtedy Colin zauważył, że coś jest nie tak, ale jeszcze nic nie wzbudzało w nim podejrzeń, ani też nie dało powodu do jakichkolwiek pytań. Kilka dni później, Pierre znów wyjechał do Paryża i od tamtej pory nie odzywał się do brata, nie przysłał nawet listu, chociaż wcześniej wyszukiwał dla niego co ładniejsze widokówki, namawiając go, by także przyjechał i odwiedził go.
A dziś wieczorem znów się tu pojawi i być może tym razem opowie Colinowi wszystko to, co rodzice trzymali w tak dobrze strzeżonej tajemnicy.


Matka powiedziała mu, że Pierre zjawi się w domu tuż przed kolacją. Czas aż do samego posiłku, Colin postanowił wykorzystać na przygotowanie odrobiny… miejsca. Był typem chłopca, który zbierał mnóstwo rzeczy i z niewielką tylko ich ilością, był w stanie kiedykolwiek się rozstać. Nie było z tym problemu, póki pokój miał tylko dla siebie, ale teraz wszystko się zmieniło. Pod jedną ze ścian, na miejscu jego starego tapczanu, stało zupełnie nowe, drewniane łóżko piętrowe. Colin był nim zachwycony i natychmiast poprzenosił większość pluszaków na wyżej umieszczone posłanie. Problemem pozostawała cała reszta jego rzeczy z którą od dobrej chwili próbował zrobić porządek. Był właśnie na etapie przetrząsania metalowej skrzynki w której znajdowało się wszystko, od kapsli aż po zepsute resoraki, kiedy za plecami usłyszał odgłos otwieranych drzwi, a zaraz potem cichy, znany bardzo dobrze głos.
- Bonsoir, Colin.
Chłopiec odwrócił się tak niespodziewanie, że o mało nie upadł. Tuż za progiem jego pokoju, stał chłopiec, bardzo podobny do tego, którego zdjęcie widział wcześniej tego dnia. Różnicę stanowiło ubranie, któremu daleko było do spranych spodni i zwykłej koszulki z krótkim rękawem. Najwyraźniej, Pierre nie miał zbyt wiele czasu, by przebrać się w coś zwyczajnego, a może tak właśnie chodzi się po ulicach Paryża? Colin zapatrzył się na błyszczące, czarne buciki, a później jego wzrok powoli przesunął się wyżej, wzdłuż idealnie wyprasowanych, czarnych spodni, a następnie eleganckiej koszulki i szelek. Oprzytomniał dopiero, kiedy dostrzegł jak Pierre uśmiecha się do niego i wtedy natychmiast upuścił trzymany właśnie samochodzik, by podbiec do brata i objąć go mocno, tak, by całkowicie już móc się upewnić, że faktycznie go sobie nie wymyślił. W odpowiedzi, został objęty równie mocno i jeszcze przez kilka minut, stali obaj w zupełnej ciszy, nadal zajęci jedynie radosnym upewnianiem się…
Kiedy wreszcie mieli okazję usiąść spokojnie na łóżku, Colin z typową dla siebie ciekawością, zabrał się za przetrząsanie niewielkiego plecaka, który miał przy sobie jego brat. Pierre nie tylko nie zabronił mu tego, ale z uśmiechem obserwował jego reakcję na każdy wyciągnięty drobiazg. Nie było ich zresztą wiele. Kilka pocztówek, czekoladowy batonik, którego nie zjadł w czasie podróży, notes z zapiskami po francusku, czego Colin nie rozumiał ni w ząb, a na końcu jeszcze kawałek sznurka.
- I to wszystkie twoje rzeczy? – Colin spojrzał na niego z całkiem wyraźnym przestrachem, jakby naprawdę się spodziewał, że dziadkowie wysłali go „w świat”, uzbrojonego tylko w to, co zmieściło się do plecaka.
- Oczywiście, że nie, głuptasie. – Pierre potarmosił go po włosach – Moje bagaże nadal stoją w drugim pokoju, ale zamiast przynosić je od razu, wolałem najpierw przywitać się z tobą.
Jego brat uśmiechnął się w odpowiedzi i sięgnął po czekoladowy batonik, który szybko odwinął z papierka i ugryzł.
- Smakuje tak samo, jak nasze. – skomentował, nadal z pełnymi ustami, wywołując kolejny uśmiech u drugiego chłopca, który z uwagą śledził każdy jego ruch.
- Colin, tyle razy mówiłam, że nie powinieneś jeść słodyczy przed głównym posiłkiem.
Obaj nie zwrócili uwagi, że do pokoju zajrzała ich matka. Kobieta uśmiechała się, ale Pierre w jednej chwili spoważniał i wyraz jego twarzy nie zmieniał się nawet w momencie, kiedy cała rodzina, pierwszy raz od dwóch lat usiadła razem do stołu w porze kolacji. Generalnie, chłopiec mówił niewiele, a pytany o pobyt w Paryżu, odpowiadał krótko i znów milknął. Colin wodził zdezorientowanym wzrokiem od totalnie zaskoczonych i chyba trochę zagubionych rodziców, aż do brata i tak do chwili, gdy po prostu wbił wzrok w swój talerz, bez entuzjazmu ganiając widelcem ostatni zielony groszek. Znów miał nieprzyjemne uczucie, że dzieje się coś złego, ale nie miał pojęcia o co chodzi. Wreszcie, mając dość ciszy, spojrzał na matkę i odezwał się sam.
- Możemy po kolacji iść z Pierre’em do ogródka, mamo?
- Oczywiście, jeśli macie ochotę.
Cóż, Colin miał na pewno, a kiedy wszyscy wstali od stołu, drugi chłopiec także nie zaprotestował, tylko posłusznie ruszył w stronę drzwi, prowadzących na zewnątrz.
Nadal było dość jasno i ciepło i Colin przystanął na moment na schodkach, by przymknąć powieki i odetchnąć świeżym powietrzem. Kiedy było lato, zazwyczaj większość czasu spędzał właśnie tu, a raz czy dwa, dostał nawet pozwolenie, by przenocować w zbudowanym wcześniej szałasie. Tym razem także skierował się w stronę nieco ukrytego miejsca z boku domu, gdzie stał jego szałas.
- Wspaniały, sam go zbudowałeś? – zainteresował się Pierre, nim zanurkował do środka, by wszystko obejrzeć dokładniej.
- Miałem taki zamiar, ale dziadek zaproponował pomoc. – westchnął Colin – Skończyło się na tym, że on budował, a ja podawałem mu tylko to, czego aktualnie potrzebował. Ale dobrze wyszło, szałas jest mocny i genialnie się w nim śpi.
Uśmiechnął się na koniec, a kiedy obaj wygodnie siedzieli już na kocach wewnątrz szałasu, wyciągnął z kieszeni bluzy dwa czekoladowe cukierki. Pierre wziął jednego, odpakował i wsunął do ust.
- Niewiele się zmieniło od czasu, kiedy byłem w domu ostatnim razem. Nadal zdarza ci się zasnąć podczas lekcji, tak jak pisałeś mi w ostatnim liście?
- Nadal, pani jest o to strasznie zła, ale co ja mogę poradzić na to, że te lekcje są takie nudne! – Colin westchnął głęboko – Poza tym jednak radzę sobie przyzwoicie, chociaż nigdy nie będę pierwszy w klasie. Za to ty, mówisz podobnie jak mama…
- Masz na myśli akcent? Cóż, to normalne dla kogoś, kto musiał przez ostatnie pięć lat mówić jedynie po francusku…
- Z dziadkami też? – Colin spojrzał na niego zdumiony – Myślałem, że…
- Nie miałeś pojęcia, prawda? – przerwał mu ponuro Pierre – O tym, że w zeszłym roku byłem najlepszy w klasie z francuskiego też nie. Posłuchaj…
Chłopiec umilknął na moment i rozejrzał się niespokojnie wokół siebie, ale wyglądało na to, że nadal byli sami.
- Rodzice o tej porze oglądają serial, nikogo więcej nie ma. – zapewnił go natychmiast Colin, mimowolnie pochylając się bardziej w jego stronę.
- Oni chcieli żebym tam został, rozumiesz? – Pierre mówił cicho, ale szybko, nie spuszczając z brata przerażonego spojrzenia – Kiedy babcia dowiedziała się, że tak dobrze radzę sobie w szkole, to zaproponowała dziadkowi, że powinienem zostać w Paryżu i nigdy więcej nie wracać! Usłyszałem to przypadkiem, kiedy byli pewni, ze od dawna śpię i wtedy postanowiłem przestać się uczyć żeby babcia porzuciła swój pomysł. Tyle tylko, że kiedy z kolejnego wypracowania dostałem najmniej punktów, nauczycielka wzięła mnie na rozmowę i zmusiła bym się przyznał do wszystkiego, a potem zadzwoniła do nich. Nie byli zadowoleni, ale później nie wspomnieli nic więcej na ten temat.
- I to dlatego nie było cię w domu od dwóch lat?
Pierre kiwnął głową i nagle chwycił brata za dłoń, ściskając jego palce.
- Mówili rodzicom, że nie mogę do was przyjechać, bo wyjechałem na obóz z całą klasą, ale to wcale nie była prawda, bo trzymali mnie w domu! Nie wiem dokładnie jak, ale wreszcie rodzice dowiedzieli się o wszystkim i potem babcia płakała, że nie chce im mnie oddawać, bo starczy jej, że córkę widuje tak rzadko. Słyszałem to wszystko za każdym razem, aż wreszcie tydzień temu kazali mi się pakować, a dziś zawieźli na lotnisko. Nie wiem jak to się stało, ale… bałem się. Nadal się boję, że będę musiał tam jeszcze wrócić.
Colin patrzył na niego z lekko otwartą buzią i przez chwilę nie wiedział co powiedzieć. Wreszcie, przesunął się nieco i objął brata, który mocno zacisnął palce na jego bluzie.
- Nigdzie więcej nie pojedziesz. – szepnął mu uspokajająco do ucha – Nie zgadzam się.
Tak szybko jak przestraszył, tak szybko Pierre się opanował i kiedy znów się wyprostował, jego spojrzenie było tak samo spokojne jak wcześniej. Obaj umościli się wygodnie na plecach pośród koców i leżeli tak blisko siebie, starając się dojrzeć cokolwiek pomiędzy gałęziami z których zbudowany był dach szałasu.
- Wierzysz w jednorożce? – zapytał nagle Colin, pozornie lekko.
- Nadal jeszcze masz te sny?
- Teraz rzadziej, ale nie mów rodzicom. – Colin nadal uparcie patrzył przed siebie, ale jego głos przycichł – Od kiedy odkryłem, że mówienie „nie”, oznacza jedną mniej wizytę w szpitalu, to nie przyznaję się już do niczego. Matka uważa, że to zasługa tego wspaniałego lekarza, a jedyne co robił, to kiedy byliśmy sami, wmawiał mi, że duzi chłopcy nie powinni opowiadać bajek…
Cisza trwała dosłownie chwilę, gdy Pierre przekręcił się na bok i oparł na ręce, by spojrzeć na brata, mimo, że wokół powoli stawało się ciemniej.
- Wierzę w jednorożce i syreny też. A książę wampirów, on też ci się śni?
- Nadal nie. – drugi chłopiec wyraźnie się rozluźnił – Wiem, że nadal gdzieś tam jest, tuż za ciemnym lasem, ale za każdym razem, kiedy zerkam w tamtym kierunku, las przesłania wszystko. Ale czuję, że on tam jest.
- Być może kiedyś wyruszy ze swojego zamku i wtedy nie będziesz musiał przejmować się z powodu lasu. – Pierre uśmiechnął się samym kącikiem ust, ale zaraz znów spoważniał i ponownie wylądował na plecach, wyciągając przed siebie dłoń – Wszystko to, o czym mówisz jest bardziej prawdopodobne, niż dorosłym się wydaje. Ja… nie ufam im, wiesz? I nigdy nie zaufam, nie chcę dorastać, Colin, to głupie. Nie chcę stać się taki, jak oni, nigdy. Obiecaj mi, że ty także taki nie będziesz.
Colin również wyciągnął przed siebie dłoń i bardzo powoli zginał palce, by zaraz je wyprostować.
- Obiecuję. – szepnął tak cicho, że ledwie został usłyszany.
  • awatar alienacja: @luci_fair: Dziękuję :) @Idemo: Cieszę się ^^ Postaram się mieć okazję podzielić kolejną częścią w najbliższym czasie :)
  • awatar Idemo: Super piszesz lalkowe historie- czekam na więcej, bo się na serio wciągnęłam :)
  • awatar luci_fair: Nie tylko da się czytać, ale w moim odczuciu jest to świetny tekst :) Piszesz z wielkim wdziękiem i jakoś tak sugestywnie umieszczasz detale, że ma się bardzo realne wrażenie obcowania z Twoim światem. No i jest w tej opowieści coś, co uwielbiam - poważne potraktowanie dzieci :) Będę wyczekiwać kolejnych odsłon!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jedną z rzeczy nad którą zastanawiał się Colin, kiedy pojawiła się Blanche, było to, jakim cudem dziewczynka wytrzymała pięć godzin w dusznym samochodzie, ubrana w taki sposób. Wakacje miały się już ku końcowi, ale nadal było nieznośnie gorąco. Zaproponował jej szklankę oranżady, ale odmówiła, wyciągając z torby butelkę niegazowanej wody i niby ukradkiem zerkając na matkę, która stała tuż obok, witając się z rodzicami chłopców.

Kiedy trafili do ich pokoju, Colin wyciągnął w jej kierunku pluszowego misia i usłyszał, że duże dziewczynki nie bawią się zabawkami. Colin zamarł, spuścił wzrok i zacisnął mocniej palce na przytulance. Blanche nie widziała jego twarzy, a tylko parę smętnie zwisających króliczych uszu od jego bluzy, ale całkiem wyraźnie, zobaczyła poirytowany wzrok Pierre'a. Blondyn do tej pory stał oparty o parapet, ale wtedy ruszył ku bratu, chwycił jego dłoń i pociągnął w kierunku wyjścia. Kiedy zamknęły się za nimi drzwi, Blanche usłyszała jeszcze coś na temat jakiegoś jeziora, a później głos Pierre'a ucichł zupełnie, gdzieś obok trzasnęły kolejne drzwi, a ona została sama. Stała na środku pokoju, ściskając mocno uchwyt od swojej niewielkiej torby z której po namyśle wyciągnęła książkę i postanowiła wrócić do ogrodu, by zająć jedyną ławkę, stojącą tuż pod jabłonią. Przez kilka kolejnych godzin, bez reszty pochłonął ją podręcznik od historii, który przed wyjazdem otrzymała od swojej prywatnej nauczycielki. Starsza kobieta uważała, że wyjazd, który miał trwać całe dwa tygodnie i tak w dostateczny sposób poczyni wyraźne luki w edukacji dziewczynki, której coś takiego jak wakacje, nie dotyczyło od lat... I tak oto, Blanche wylądowała w tym cichym i spokojnym miasteczku, uzbrojona w książki i flet, a przede wszystkim stały i nie podlegający dyskusji grafik nauki i ćwiczeń z gry. Egzamin, który miał się odbyć dokładnie pierwszego września, był wystarczającym, choć tak naprawdę zupełnie niepotrzebnym batem nad jej głową. Bo cóż innego mogłaby tu robić? Bawić się lalkami?
  • awatar Idemo: Super historyjka, proszę o ciąg dalszy ! A to zdjęcie jest świetną ilustracją :)
  • awatar luci_fair: I prawidłowo, bo dobrze Ci idzie :) Chętnie przeczytałabym więcej. Tu w tak krótkim tekście, już świetnie zarysowałaś postacie, niewiele słów, a już czuć jacy oni są. Świetne!
  • awatar alienacja: @luci_fair: Dziękuję ^^ To tylko część, bo generalnie Colin będzie próbował jakoś jednak zbliżyć się do Blanche, pod tym względem jest raczej uparty ;) Więcej tekstu mam z pojawienia się Pierre'a, ale nie wiem czy komuś chce się to czytać, więc chwilowo leży i czeka na ewentualne zmiany, gdyby mnie naszło. Poza tym, stwierdzam, że pisanie o lalkach to zło ;) Jak się raz zacznie, to potem człowiek się zagłębia bardziej, niż na początku planował :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Można powiedzieć, że młoda prześliznęła się błyskawicznie i bez najmniejszych kłopotów. Wczoraj listonosz pukał, dziś pudło odebrałam z poczty. Zero opłat i dalszego oczekiwania - jest!


Muszę powiedzieć, że jestem zauroczona jakością wykonania samej lalki. Na tyle na ile zdążyłam ją obejrzeć teraz, odlana jest wręcz wspaniale. Siedzi idealnie, mimo braku jointa pod biustem z czym spotkałam się pierwszy raz (najgorzej pod tym względem wypada Leeke, niestety...). Dwie pary dłoni, grubiutkie, ładne stopy i piękny kolor żywicy.
Zapakowana tak, ze nie miało prawa nic się podczas podróży do mnie stać, co będzie zresztą widoczne na zdjęciach.

Mam nadzieję, że DollnDoll wypuści jeszcze kiedyś lalkę, którą zapragnę kupić, bo bardzo chętnie złożę zamówienie u nich kolejny raz. Czytałam oczywiście dobre opinie na ich temat wcześniej, ale to co innego dostać własną lalkę i przekonać się o ich jakości na własne oczy.

Plus, oprócz peruki, dostałam także rzep i masę do mocowania oczu, mimo, że jej oczka są już tam, gdzie być powinny umocowane

I cóż więcej, zaraz będę miała okazję ubrać ją i przekonać się czy wszystko pasuje. Po drobnej Unośce, to spory przeskok na taką dużą babę Ale zdecydowanie trafiony i podoba mi się.


Na koniec warto dodać, że mała ma na imię Blanche. Więcej na jej temat, jak tylko zrobię jej jakieś możliwsze zdjęcia. O ile pogoda mi pozwoli...
  • awatar Idemo: Gratulacje ! Fajnego ma "focha" na buzi :)
  • awatar chiriann: Śliczna! Wygląda na bardzo świadomą własnej wartości - ach, ta pańska minka i spojrzenie...
  • awatar Werciaa<33: Ahh <3 te oczy ^,^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Już niemal zapomniałam, że powinna do mnie trafić kolejna żywica.
Całe szczęście, że dollndoll był uprzejmy wysłać mi maila z informacją, że moja lalka jest już w drodze.

Przerwa od lalek, spowodowana faktem, że mam wiele innych rzeczy ostatnio na głowie. Pod koniec kwietnia niespodziewana wizyta w Krakowie z powodu, który jest mi bliższy od wszystkich lalek razem wziętych i tych, które mam i innych także

Być może po powrocie znów będę miała czas by się nimi zająć. Zaczęłam nawet spisywać wreszcie to wszystko, co dzieje się wokół nie tylko Colina i Pierre'a, ale też i mego najnowszego zakupu... Ciekawie się później patrzy na takie historie, czego nie wiedziałam, ale moje pisanie zazwyczaj zamyka się jednak w obrębie fanfików, a to niezupełnie to samo.

Tak czy owak, zdjęcia z otwierania pudła pewnie będą, tak jak zazwyczaj. A później się zobaczy... ;>
  • awatar Idemo: Jeśli ta wizyta w Krakowie to z powodu tzw. "drugiej połowy" to gratuluję i trzymam kciuki :) I czekam na arrivalowe fotki Twojej nowej żywicy !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Do tej pory, nie rozpisywałam się na jeden, dla niektórych dość wrażliwy temat jeśli o lalkowanie chodzi. Powód był prosty, nie spodziewałam się, że i mnie dotknie Ale skoro tak się stało, nie widzę powodu, by go ogólnie chociaż, nie poruszyć.

Generalnie miłe jest, kiedy dostaje się wiadomość od osoby, zainteresowanej tym hobby w większym stopniu, która ma jakieś tam pytania i szuka kogoś, kto rozjaśniłby ewentualne wątpliwości. Nadal nie znudziło mi się obszerne odpowiadanie, nawet na najbardziej oczywiste (dla mnie) pytania. Może poza jednym - gdzie kupić tanią lalkę. Tu nie bardzo wiem jak ogarnąć termin "tania", co w dollfowaniu jest pojęciem raczej... oryginalnym


Istnieje jednak kilka takich rzeczy o które lepiej jest nie pytać, a w związku z tym, dobrze jest o tym wiedzieć wcześniej. Mnie to osobiście szczególnie nie ruszyło, ale znam i widziałam reakcje osób, które podeszły do sprawy naprawdę poważnie i cóż, mają takie prawo. Bo w sumie jak przywiązany do swojego dollfa właściciel może zareagować na: "Wiem, że masz u siebie taką lalkę, nie myślałeś nas sprzedaniem?"


Tu następuje chwila zaskoczenia, niezależnie od podejścia do tematu. Dla większości osób, posiadających lalki, jasne jest, że jeśli pojawia się ewentualna chęć zmniejszenia kolekcji, to stawia się odpowiedni wątek sprzedażowy, lub chociaż ogólnie od czasu do czasu wspomina o ewentualnej możliwości stworzenia takowego wątku.

Cóż, wyskakiwanie z takim pytaniem w momencie, gdy podobnych zawirowań się nie dostrzegło, jest delikatnie mówiąc nie najlepszym wyjściem. Jest to jedna z tych rzeczy, jasna zupełnie tak samo jak to, że nie powinno się dotykać makijażu dollfa. Dziwi tylko odrobinę bardziej, kiedy pojawia się ze strony osoby, która o temacie trochę już wie i teoretycznie zdaje sobie sprawę z typowego przywiązania do lalki.


Z drugiej strony, zawsze może to być jakiś impuls dla właściciela lalki, który nad sprzedażą po prostu nie myślał, ale skoro pojawia się taka okazja, to może warto się zastanowić. Nie przeczę, że takie decyzje mają miejsce, ale zdecydowanie zdarzają się rzadziej, niż osoby, które mają niezwykle emocjonalne podejście do tematu. Trochę tak, jakby wejść komuś do domu i ni z gruszki ni z pietruszki zapytać, czy nie sprzeda nam kanapy/telewizora/komputera lub czegokolwiek innego, co w takiej właśnie chwili rzuciło się w oczy.



Co ostatecznie jest w sumie dobrą bazą na ewentualną dyskusję i wymianę zdania i doświadczeń. Jak ktoś ma ochotę, niech się podzieli
  • awatar Idemo: Ja się bardzo przywiązuję do swoich lalek, ale raczej nie wzburzyłabym się zanadto na pytanie pt. "czy sprzedasz mi tę lalkę", tylko grzecznie odpowiedziałabym że nie, bo ją lubię itp. I już :)
  • awatar Only NM: Związanie się z lalką emocjonalne to jest dla mnie trochę problem, gdyby ktoś zapytałby czy sprzedałabym mu swoją lalę to pewnie odpowiedź byłaby w stylu: I tak nie będzie Cię na nią stać! Mam tu bardziej na myśli osoby które siedzą w temacie, i pytają żeby Cię denerwować...Osobiście bardzo związuje się z lalkami, każdą odnawiam itp. (oczywiście nie dollfa, chociaż też trzeba mu coś uszyć itp.) a wiadomo jak z kimś/czymś przebywasz długo to nabierasz sentymentu. Myślę że takie pytania czasem wynikają z baku chęci poszukiwań...A co tam będę szukał lalkowych firm, spytam się czy mi odsprzeda, nie będzie trzeba tyle czekać...Temat rzeka...
  • awatar Hikari: Mnie osobiście dziwi i czasem nawet irytuje takie emocjonalne podejście do lalek. Czy może lepsze byłoby określenie "histeryczne"? Ja też jestem z natury osobą cierpliwą i mam duże pokłady wyrozumiałości dla nowych w temacie (choć wyręczania się innymi nie toleruję). Ludzie w tym hobby zadają mnóstwo kontrowersyjnych pytań, a to o sprzedaż lalki, która na sprzedaż nigdy nie była wystawiona, a to o pozwolenie na skopiowanie imienia czy stylizacji, ale z jakiegoś powodu żadne z tych pytań nie podnosi mi ciśnienia. Traktuję je raczej jak komplementy. Ktoś grzecznie zapytał, więc grzecznie odpowiadam, przecież nie musi to oznaczać, że się zgodzę. Tak jak nie musi oznaczać, że odmówię. Nie dowiesz się, jeśli nie zapytasz. Jak mawiają - nie ma głupich pytań, są tylko głupie, egzaltowane i niekiedy wręcz chamskie odpowiedzi, co historia wielu dram udowodniła.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Od jakiegoś czasu, zastanawiam się jak wkręcić swój nowy lalkowy zakup (który ma już nawet imię...), by zakręcić to wszystko wokół Colina.
Zastanawiałam się już nad rodzeństwem, ale chwilowo to wyjście do mnie nie przemawia, skoro jest Pierre. Kuzynka?
Sama jeszcze nie wiem jak to w miarę zgrabnie rozwiązać, nie spodziewałam się powiększania lalkowych postaci od właśnie tej strony...

A Colin? On sam jeszcze nie wie na kogo czeka, ale oczekuje z całej siły Z wrażenia przejrzał nawet kolekcję zabawek z zamiarem ewentualnego podzielenia się tym co ma, ale ostatecznie niewiele z tego pomysłu wyszło. Będę zmuszona postarać się o coś nowego najwyraźniej...

Przy okazji oczekiwania, natrafiła się okazja, by pokazać się w nowym stroju, który jest już od jakiegoś czasu, ale wichury uniemożliwiały postawienie Colina nawet na moment, bez obawy, że się przewróci Potrzebna mi druga para rąk, albo brak wichur, które aż zrywają dachówki z domów.




I wszystko byłoby świetnie, gdyby jeszcze kogoś udało się jednak wypatrzeć, ale droga nadal pusta...
  • awatar Hikari: Nie wiem jak to się dzieje, ale uwielbiane przez wielu piękne, długowłose panny w koronkach zazwyczaj nie robią na mnie wrażenia, ale kiedy zobaczę lalkę w ciepłej bluzie z uroczym wzorkiem to po prostu wymiękam. Colin w tym wdzianku aż się prosi, żeby go wytulić, wytarmosić i wyczochrać :D A rękawiczki właśnie skradły mi serce.
  • awatar Annettet: Bluza jest czaderska!!!!!!!!!!A Colin prezentuje sie w niej bardzo uroczo!!!!!!!!!!!!!Taki słodziak w mym mniemaniu:)hehe
  • awatar patrryk b.: Świetny ma strój, boskie rękawiczki:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
O tym, jak niebezpiecznie jest przeglądać cudze rzeczy ;>
Miu opuściła dziś towarzystwo chłopców i postanowiła na własną rękę pomyszkować po pokoju. Przy okazji na jednej z półek, znalazła łańcuszek, którego do tej pory zdecydowanie nie widziała. Dziwne?
  • awatar KittyKathy: Piękna :D ale ma takie wielkie ciałko :D
  • awatar Idemo: Jaka ona słodka ! Stanowczo za rzadko ją focisz :P
  • awatar alienacja: @~eloe~: Zdjęcia Miu były już wcześniej, ale fakt, powinnam częściej ściągać ją z półki ;) A sukienka jakoś bardzo duża nie jest, raczej po prostu luźna. W jej wypadku sporo miejsca potrzeba na biust i przez to niżej rzadko kiedy jest dobrze dopasowane... Z drugiej strony w kieckach dla drobniejszych msd bym jej nie dopięła w biuście właśnie i koło się zamyka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Pozwolę sobie powtórzyć za innymi ludźmi, którzy ostatnio próbują robić lalkom jakiekolwiek zdjęcia - proszę o lepsze światło.
Przy moim braku umiejętności robienia zdjęć, brak światła tylko wszystko bardziej pogrąża. Tak czy owak, po wielu deszczowych dniach, dziś wyszło nieco słońca i postanowiłam to chociaż trochę wykorzystać.

Na talerzu jest Aki, bo kilka tygodni temu dostał nowy strój. Ciuchy, których sam dla siebie nigdy by nie wybrał, a już na pewno z własnej woli nie założył. Ale jak ja zobaczyłam to połączenie, to musiałam je mieć. W związku z tym, że Aki jest jedynym żywiczkiem, któremu to pasuje pod względem rozmiaru, cóż... ;> Został zmuszony do pokazania się światu właśnie tak. Mnie się podoba, chociaż żałuję, że większość zdjęć, które zrobiłam, nie nadawały się zupełnie do pokazania ._. Wiosno, wróć...
  • awatar alienacja: @Idemo: Nawet nie, wyhaczyłam na eBay jakiś czas temu :)
  • awatar Idemo: Czaderski ten strój :) Buty są super- to z Dollheart są ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przeglądanie wypowiedzi większej ilości osób, ma zazwyczaj jeden, niezaprzeczalny plus.
Kiedy wydaje mi się, że już nic nie jest mnie w stanie ani zaskoczyć, ani zniesmaczyć, zawsze, ale to ZAWSZE pojawi się ktoś, kto przewróci tą teorię do góry nogami.
I nawet, jeśli bezpośrednio sprawa mnie nie dotyczy nijak, to zaskakujące jest to, jak wiele można się z tego dla siebie nauczyć na przyszłość. Na przykład z kim nigdy i pod żadnym pozorem nie zawierać żadnych umów dotyczących jakiejkolwiek ilości gotówki.

Co, jak wiadomo, w dollfiarstwie liczy się dość mocno

Ręce, nogi i wszystko inne mi opadło. Zdecydowanie zaczynam preferować tą mniej towarzyską i być może nudniejszą formę lalkowania. Człowiek sam z tym się jakoś lepiej czuje, a i wstyd mniejszy.
 

 
Już niedługo, Colin będzie miał okazję zaprezentować się w nowym stroju za który zapłaciłam wczoraj.
Mam nadzieję, że zima jednak postanowi wrócić na trochę, bo chwilowo aura typowo wiosenna ^^' Tak czy owak, zobaczyłam to wdzianko i wiedziałam, że jest stworzone dla Colina

Dostanie to szare w skład którego wchodzi bluza (z uszkami!), rękawiczki i leginsy. Nie ukrywam, że szczególnie cieszy mnie góra z rękawiczkami do kompletu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jak raczej nietrudno zauważyć, lalkowanie przechodzi u mnie ostatnio fazę zastoju. Właściwie tylko Colin siedzi blisko, ale on zazwyczaj jest przy mnie, kiedy buszuję po sieci
W ramach jakichkolwiek zmian, postanowiłam wystawić na DoA swoją LTF Lishe, bardziej na zasadzie "i tak pewnie powisi kilka tygodni". Okazało się, że nawet lalkowanie stałe być nie może, bo po ledwie kilku godzinach, odezwała się do mnie dziewczyna z chęcią kupna małej. Nie wiem na czym to polega, chcę coś sprzedać - czekam, a kiedy jest mi to właściwie obojętne - sprzedaje się niemal natychmiast.

Tak czy owak, decyzja podjęta, a ja czekam na wpłatę. Jeszcze nie zadecydowałam do końca, czy chcę kupić za to nową lalkę, ostatnio naprawdę najchętniej zostawiłabym tylko Colina, a resztę... cóż, kolejny kryzysik w tym hobby?

Żeby jednak nie było tak całkiem na sucho, mam pewną lalkę na oku od jakiegoś czasu. Zastanawiam się mianowicie, nad zmniejszeniem miejsca na półce dla Neige z DollnDoll. Rozmiar MSD jest mi chyba najbliższy i tak najprawdopodobniej pozostanie. Mam już na nią pewien pomysł i tylko sama ze sobą próbuję dojść do porozumienia, czy to aby na pewno ta lalka.


Tak czy owak, więcej zmian nie planuję w tej chwili, pomimo ostatniego, wybitnie nielalkowego nastroju... Szczerze, naprawdę nie wierzyłam, że ktoś się po Lishe zgłosi aż tak szybko, ale może tak właśnie miało być? Ostatecznie, pozostają ze mną jeszcze dwa maluchy i może warto znów skupić się na nieco większych lalkach.

Tutaj wspomniana Neige na firmowych fotach. Swoją drogą, nieustannie zadziwia mnie ich pomysł na nadawanie jednej główce dwóch imion, by różniły się jedynie makijażem...
  • awatar alienacja: @~eloe~: No właśnie ciekawa byłam czy komuś też się skojarzy. Chyba nie będę umiała się powstrzymać. Zazwyczaj tak mam, że jak się na własnej skórze nie przekonam, to się nie dowiem, czy to ta właściwa. W ten sposób już się z wielu kombinacji wyleczyłam, chociaż nie powiem, wolałabym mniej inwazyjną i kosztowną metodę XD Zazdroszczę jawnie osobom, które patrzą tylko na firmową fotę i od razu wiedzą, że tak, albo nie. U mnie to działa tylko w skrajnych wypadkach i nie ma ich dużo ^^'
  • awatar alienacja: @Idemo: I przede wszystkim dlatego mój Aki jest sam, bo zazwyczaj nawet jego nie chce mi się taszczyć, a co dopiero mieć więcej SD. Chociaż i tak u mnie lalki zazwyczaj siedzą po prostu na półce, także to chyba nie powinno mieć dla mnie znaczenia ^^'
  • awatar ~eloe~: kryzysy w tym hobby to chyba norma ; )każdy chyba ta ma czasami że zatsnawia się czy to co ma w swojej kolekcji to są właśnie te lalki. Ale i tak kibicuje kupnie małej od DnD, podoba mi się jej naburmuszona minka, wydaje mi się że pasowałaby do Colina ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zima pojawiła się, ale na krótko, by zaraz znów ustąpić miejsca deszczowej jesieni.
Nie pozostało nic innego, jak wyciągnąć gruby sweter, zabrać Pana Królika i pudełko słodkości, a potem już tylko obserwować wyścig kropel deszczu na szybie.
Smutek za dniami, kiedy świeciło słońce, a trawa była jakby bardziej zielona...

W takie dni, Colin siada obok mnie i wskazuje ręką na pudełko z filmem, który zawsze poprawia mu humor. Bo przecież gdzieś musi istnieć kraina, znajdująca się po drugiej stronie tęczy. Gdzie miarą serca nie jest to jak kochasz, ale to, jak kochają ciebie inni...

Myślę, że Colin zechce obejrzeć ten film także dziś. Być może nawet zanim zje wszystkie czekoladki, bo wtedy najprawdopodobniej będzie miał prawdziwy powód do smutku...
  • awatar Idemo: Uroczy z niego smutasek :) Te czekoladki wyglądają bardzo apetycznie ^^
  • awatar chiriann: Biedulek... U nas przynajmniej świeci słońce, choć zimno niemożebnie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zdaję sobie sprawę, że pewnie już macie dość zdjęć Colina, ale tym jednym razem jeszcze nie miałam wyboru. Colin bardzo chciał pokazać się znowu. Tym razem miał w tym swój prywatny interes ;3 Specjalnie ubrał się elegancko z tego powodu i co ja mogłam?
A tajemnicą tego mojego królika było tylko tyle, że Colin ma osobistą prośbę do Luci o nowe zdjęcia Gato, bo ostatnio tylko jakieś ładne panie się pokazują...

Także cóż... Ja zostawiam ów prośbę tak jak jest, a resztę niech załatwia sam zainteresowany... Może następnym razem (albo kiedy już będzie duży?) sam będzie miał na tyle odwagi, by poprosić, a nie się mną wyręczać ;P
  • awatar KittyKathy: @Idemo: Trochę jak Ciel ;> tzn. z opisu Twojego- mogłoby pasować :) a zdjęcia naprawdę świetne :)
  • awatar Idemo: Super wygląda w tym stroju- jak taki trochę naburmuszony i zarozumiały panicz <3
  • awatar luci_fair: Prośbie tak eleganckiego i uroczego młodzieńca po prostu nie umiałabym odmówić :) Dziś jeszcze ładna pani, ale obiecuję znaleźć czas i dla Gato :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Kiedy za oknem szron na trawie, a temperatura leci na łeb na szyję z każdą godziną, dobrze jest mieć lalkę, której żadna taka zmiana niestraszna Tym sposobem, mój wampirzy książę potowarzyszył mi dziś na spacerze.
A ja żałuję, że nie zabrałam żadnej lalki wczoraj. Odwiedziłam piękne miejsce, natrzaskałam mnóstwo zdjęć, ale dollfa nie brałam, bo obawiałam się, że nie będzie to dobre rozwiązanie w miejscu, gdzie kręci się mnóstwo psów. Wyszło na to, że obawiałam się niesłusznie, bo zwierzaki samopas biegać i tak nie mogły. No cóż, może następnym razem...
  • awatar Idemo: Super mu w tym stroju :) I uwielbiam tego wiecznego "focha" na jego buzi ^^
  • awatar alienacja: @Hikari: Tak, to Vian *^^*
  • awatar Hikari: Czy to jest dollmorowy Vian? Strasznie fajny ten jego wielkopański foch na buzi :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś lalkowo, ale nie dollfowo.

Jakiś czas temu, miałam okazję przeczytać o "Blythe Littlest Pet Shop". Nie interesowałam się tym specjalnie, bo i opinie zebrałam średnio pozytywne na ich temat. A ten wpis postanowiłam zrobić, ponieważ wczoraj pierwszy raz zobaczyłam je w sklepie i miałam okazję obejrzeć dokładniej niż tylko jako zdjęcie w necie.

I szczerze, nie dziwię się negatywnym komentarzom na ich temat. Już same zwierzaki z tej serii uważam za mało udany i dość niechlujnie czasem, wykonany produkt. Małe Blythe od nich, nie prezentują się ani trochę lepiej.

Cały zestaw, taki jak zdjęcie poniżej, kosztuje jakieś piętnaście funtów. W tym wypadku, zdecydowanie lepiej zainwestować w "Petite Blythe", które są choćby na eBay. Miałam taką w ręku, malutkie to to, ale przynajmniej ładnie zrobione.

Zapewne ten wpis nie będzie dla wielu osób specjalnie odkrywczy, ale mimo wszystko niech pozostanie właśnie w takiej formie. Być może dlatego, że sama kiedyś chcę sobie kupić własną Blythe i każda informacja może okazać się przydatna
  • awatar Hikari: Też przeżyłam takie "łał" ostatnio w Realu. Szukałam monsterek, a trafiłam na te małe szkaradki, o których wcześniej nic nie słyszałam. Już nawet zaczęłam posądząc biednych Chińczyków o marne podrabianie Petite Blythe...
  • awatar n a o m i: zastanawiałam się właśnie nad opiniami na temat tych panien. pamiętam moje "łał" na widok blythe w sklepach... chociaż szczerze spodziewałam się złej jakości
  • awatar Idemo: Też widziałam na żywo te Blythe. LPS zwierzaki- wg. gustu, ja osobiście za nimi nie przepadam. A LPS Blythe- moim zdaniem lepiej faktycznie zainwestować w wersję petite Blythe lub tę "klasyczną"...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Na zewnątrz wieje i zimno jakby bardziej, ale oderwałam się od kolejnego kubka herbaty, przebrałam Colina i postanowiłam porobić mu kilka nowych zdjęć. Przy okazji z całą jasnością dotarło do mnie, że nowa lalką, nową lalką, ale Colinowi przydałaby się jakaś cieplejsza kurtka, bo nie ma nic. Chwilowo wystąpił w tym, co jest, ale smutny był, a przez to ja razem z nim. Nie pasuje mi czarny kolor do niego... Stąd też akcent kolorystyczny w postaci szalika, ale ten też muszę udziergać jednak inny.
Zdjęcia takie bardziej randomowe, jak zazwyczaj, ale większość czasu i tak starałam się pilnować, by młody nie lądował z nosem w trawie. A i tak raz nie dopilnowałam... ;/
  • awatar Idemo: Dobrze, ze w trawę zarył, a nie na beton ^^; W króliczej bluzie wygląda słodko, ale zgodzę sie z Tobą, że lepiej mu w bardziej żywych i optymistycznych kolorach :)
  • awatar Only NM: Śliczny, mimo że nie lubię przebieranek laków w króliczki...Złe skojarzenia, rozumiesz...I tak jest słodki, ma śliczna twarzyczkę. Jednak się cieszę że nie wylądował na tej trawie nosem...
  • awatar ~eloe~: fajnie wygląa w tej bluzie i szaliczku ; )faktycznie może kolor mógłby być mniej że tak to ujmę oczojebny ale jakiś stonowany kolorek wprowadzi fajny akcent kolorystyczny ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ariadoll, czyli jak ja nie lubię, kiedy w lalkach pasuje mi tylko łepek, albo tylko ciało.

Od jakiegoś czasu już, krążę naokoło strony Ariadoll, bo szalenie podobają mi się ciałka ich lalek SD. Za każdym razem jak je widzę, to wiem, że chciałabym mieć coś takiego w domu...

Problem leży w tym, że nie podoba mi się opcja z hybrydowaniem, a przede wszystkim, chyba nawet nie ma w tej chwili takiej głowy, która by ostatecznie dobrze na tym ciele wyglądała i jednocześnie, by była czymś, co chciałabym kupić.

Firmowo natomiast, najbliżej mi do Iris. Jest ładna, ale ma jeden szkopuł. Ni chu chu nie będzie pasować do Akiego. A jak już mieć kolejnego kloca SD, to dobrze by było, by chociaż trochę pasowało...

I tak, pamiętam, że pisałam o chęci kupna delfki i to pod względem już posiadanego lalka SD, byłoby najrozsądniejsze, ale co mam zrobić z faktem, że ciało ariowe podoba mi się o wiele bardziej od delfowego? ;/

Muszę przemyśleć to wszystko jeszcze raz, szczególnie, że kupno domu i tak stanie chyba w martwym punkcie na jakiś czas, a ja mam straszną ochotę na kupno kolejnej żywicy i na to też nic nie poradzę...

Opcja ze sprzedaniem Akiego nie wchodzi w rachubę. Żeby tylko zechciał pasować do czegokolwiek poza delfką w tej chwili...
  • awatar Hikari: Nie skreślaj za szybko dziewczyn z Ariadoll, wyobraź sobie te wszystkie wdzięczne butki, jakie można kupować na ich zgrabne stópki do obcasów :>
  • awatar luci_fair: @alienacja: wydaje mi się, że jednak najważniejsze w takich sprawach są proporcje. To, że lalki nie są utrzymane w tej samej estetyce nigdy nie było dla mnie problemem. Ludzie tak potrafią się od siebie różnić, że zmiksowanie lalek z różnych, pozornie nie pasujących do siebie firm potrafi właśnie bardzo fajnie oddać taką różnorodność. Lalki z cp są dla mnie wybitnym przykładem lalek, które właśnie pozornie pasują tylko do siebie, ale tak naprawdę potrafią się fanie skomponować z różnymi innymi lalkami. Poszukałabym jednak tych fotek porównawczych Ariadolki z Lutsami. Ciała z Arii są rzeczywiście przepiękne :)
  • awatar Idemo: Ja też nie lubię kiedy podoba mi sie tylko łeb albo tylko ciało, tym bardziej, że wyjątkowo nie lubię hybryd ^^; Widziałam na żywo i Ariadollke i Ela i wzrostem to oni na pewno będą pasowac, ale proporcjami- zależy jak kto lubi. Panny z AriaDoll są w stosunku do panien Delfowych "mocniejszej" budowy i przy takim Elu panna z Aria może wygladać jak "fest baba" a la kelnerka z Oktoberfest ;) Mnie by to osobiście pasowało, ale wiadomo, każdy ma inny gust...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Miruku znów została przyłapana na samotnym spacerze... Tak mi się wydaje, że mała po prostu to lubi Z lalek czasem wychodzą najdziwniejsze rzeczy, a dziwią głównie, kiedy bardzo gryzą się z początkowym zamysłem. Tak właśnie mam z Miruku. Dlatego też rzadko wiem jaka będzie lalka, którą kupuję. Na początku wiem tyle, że mi się podoba, a to wszystko, co później widać, najczęściej jest dziełem przypadku tak naprawdę ^^' Chyba nigdy nie będę miała lalki, która "zgodzi się" ze mną w kwestii własnej stylizacji, już na samym początku...
  • awatar Idemo: Te lalki tak mają, że czasem sie buntuja przeciwko stylizacjom jakie umyslił sobie owner i... w końcu i tak stawiaja na swoim ! ;) Miruku ślicznie wygląda w tej sukieneczce <3
  • awatar Hikari: To prawda, mnie też żadna nie posłuchała :p Ale osobiście zupełnie mi to nie przeszkadza, lubię ten element zaskoczenia. Miruku wygląda jakby szukała wewnętrznego wyciszenia ;) lokalizacja wydaje się nieprzypadkowa...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Od dwóch tygodni, niemal nieustająco leje deszcz. Pomimo to, postanowiłam zrobić randomową fotę mojego własnego przedszkola Wyszło jak zazwyczaj, czyli średnio, ale i tak się podzielę tym co mam. Oto i moje panienki:
  • awatar Adelajde21: Ta ruda jest przesłodka!Kochane maleństwo.
  • awatar Annettet: Urocze:)
  • awatar luci_fair: A teraz widzę, że ta śliczna sukienka to w rzeczywistości śliczna tuniczka :) Na tę uroczą gromadkę składają się same świetne lalki. Zazdroszczę Ci ich:) Kiedyś nie doceniałam lalek dzieci, ale teraz widzę, że zwłaszcza w grupie dają piękne możliwości ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wlazłam dziś do Tesco po zakupy i coś mnie tknęło by zobaczyć, czy nie pojawiły się nowe monsterki. Się nie pojawiły, za to moim oczom ukazały się poniaki w zastraszającej wręcz cenie - £1.99

Skusiłam się na jednego. Za taką cenę wstyd byłoby nie kupić. Teraz jeszcze jestem ciekawa pierwszej reakcji osoby, która zajrzy do mojego pokoju i zobaczy Kucyka Pony na półce XD

Przy okazji utwierdziłam się w przekonaniu, że ni dudu, nigdy nie dorosnę. Nie grozi mnie to, niestety (albo stety, zależy jak na to patrzeć...)
  • awatar Idemo: Te Pony rzeczywiście cos w sobie mają, ale ja bardziej wolę zbierać Barbie i podobne lalki- też jest to dla mnie pewien rodzaj sentymentu z dzieciństwa
  • awatar alienacja: @maiku: Myślę, że tu nie ma co rozumieć, albo nie. Dla mnie Kucyki Pony to po prostu kawałek dzieciństwa, zawsze je lubiłam, chociaż akurat te nowe teraz nijak się do tego mają, no ale ;) A tego tu nawet nie mogę wrzucić pod metkę "kolekcjonowania", bo jest tylko jeden i pewnie jeden zostanie na tej mojej półce ;)
  • awatar maiku: co jest fajnego w tych kucykach? niestety nie rozumiem tego fenomenu :<
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
No.
You are not alone...
  • awatar Gość: ojej :) uroczy są!
  • awatar Idemo: Oni są zawsze tacy słodcy i pełni wdzięku ^^
  • awatar Only NM: Od razu przypomniała mi się piosenka Michaela...Ale to takie zboczenie^^"Oboje prezentują się fantastycznie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
[Nie mogłam się powstrzymać ;>]


"-(...) Marzenia rzadko się spełniają, prawda? Czyż nie byłoby dobrze, gdyby spełniały się częściej? Ale teraz jestem prawie zupełnie szczęśliwa. Nie mogę być całkowicie zupełnie szczęśliwa, bo... jaki to jest kolor?
Przeciągnęła przez chude ramię jeden ze swych długich, błyszczących warkoczy i podetknęła go Mateuszowi pod nos. Mateusz nie był ekspertem w dziedzinie odcieni damskich loków, lecz w tym przypadku trudno było o pomyłkę.
- Rudy, prawda? - powiedział.
Dziewczynka opuściła warkocz z westchnieniem tak głębokim, jakby chciała oddechem wyrzucić z siebie wszystkie smutki świata.
- Tak, rudy - powiedziała cicho. - Teraz rozumie pan, dlaczego nie mogę być zupełnie szczęśliwa. Nie można być rudym i szczęśliwym."

Lucy Maud Montgomery - Ania z Zielonego Wzgórza (Wydawnictwo Zielona Sowa; Kraków 2002)
  • awatar Idemo: W tych warkoczykach wygląda uroczo :)
  • awatar Annettet: Rude warkocze? Są BOSKIE!!!!Cudnie w nich wygląda Twój mały szkrab!!!
  • awatar Julia.D.: właśnie ostatnio czytam anie z zielonego wzgorza :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Niesamowite jest móc napisać - już jest!

Kurier zjawił się dokładnie dziesięć minut przed tym, jak wróciłam z pracy. Odbieranie paczki z lokalnego oddzialiku poczty musiało poczekać aż do tej pory, ale wreszcie JEST.

Mała Lisa jest przeurocza, totalnie inna od Melodi, ale to na plus zdecydowanie.

To ja wam zostawiam zdjęcia, a sama idę ją w coś ubrać, wymienić oczka i takie tam ;> Efektem końcowym postaram się pochwalić w ciągu najbliższych dni. Wizualna postać Lisy już tak długo siedziała mi w głowie, że miło wreszcie będzie przelać to na gotową lalkę.
  • awatar Idemo: Fajnie, że doszła cała i zdrowa. Uroczy z niej dzieciak :)
  • awatar Annettet: Gratuluję,ślicznej laleczki.Zresztą obydwie są cudowne!!!Ja równiez proszę o więcej zdjęć obydwu lal razem.
  • awatar EvilCupcake: O tak, więcej zdjęć ! ^ ^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ponad tydzień przetrzymana paczka z lalką, doczekała się wreszcie listu z cłem. Najlepsze jest to, że już raz ją wypuścili do doręczenia, a potem nagle i bez powiadomienia, cofnęli. Się jednak nadgorliwy celnik trafił... Cóż, do Lisy dopłaciłam właśnie kolejne dwadzieścia funtów i paczka powinna już na pewno zostać dostarczona jutro.

Skręca mnie, jak pomyślę, że mogłabym kupić za to choćby monsterkę nad którą myślę już od jakiegoś czasu, a na którą zdecydowanie w takiej sytuacji wolałabym wywalić tą kasę, a jeszcze by zostało _^_

A tak naprawdę, to nie mam prawa narzekać, bo zazwyczaj to cło mnie jednak omija, ale i tak... Pewien rodzaj wkurzenia za uiszczanie tego typu opłat chyba zawsze jednak zostaje, przynajmniej mnie.


Teraz grzecznie trzymam sama za siebie kciuki, by faktycznie już nic nie odwalili, tylko ładnie dowieźli mi małą jutro. Już prawie w ogóle zapomniałam, że się na nią tak strasznie cieszyłam. Tak długie oczekiwanie, okraszone jeszcze cłem, potrafi przytłumić radość, zdecydowanie.
  • awatar ~eloe~: faktycznie długie czekanie męczy : /ale mam nadzieje że Ciebie nie zniechęci do lalki ; )a cło no cóż... widze że celnicy nie tylko w Polsce zrobili sie nadgorliwi : /
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie mam ani paczki (miała być dziś...), ani ewentualnego listu w sprawie cła. W to ostatnie aż ciężko mi uwierzyć, chyba, że trafił się jakiś nadgorliwy celnik, bo do tej pory do małych paczek się nie czepiali... Tak czy owak, Lisa nadal w ich łapach ;/


Ale!


Jest Aki. Zrobiłam mu kilka zdjęć na zasadzie "dawno go nie było, to niech się przypomni". Aki najwyraźniej na kogoś czeka, a przynajmniej takie odniosłam wrażenie, kiedy zrzuciłam foty z aparatu. Nie powiedział mi na kogo, ale samotne siedzenie na półce coraz bardziej mu się przykrzy... To chyba delikatna aluzja do mnie, bo miałam w planach jakieś towarzystwo dla niego przecież. Cóż, zobaczymy
  • awatar Idemo: Dawno go nie było na zdjęciach, fajnie że go pokazałaś :) Na drugim zdjęciu wyszedł taki dostojny i zamyślony ^^
  • awatar MAKARRENA: fajny, ja mu się nie dziwię że taki znudzony, ciągle sam :)
  • awatar ~eloe~: faktycznie, zwłaszcza na pierwszej fotce, ma poze akby mówił:"No ile mam jeszcze czekać; )?"fajnie wygląda w tym wigu^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Właśnie dostałam maila, że Fairyland wypuścił moją Bisou. Akurat w momencie, kiedy mam cały wolny tydzień i bez kłopotu na pewno będę mogła ją odebrać prosto od listonosza ^o^ To się nazywa wyczucie


Poza tym lalkowanie jako takie leży i kwiczy u mnie, ale może jak się wreszcie mała pojawi, to zastój minie...

Poza tym, to chciałabym jakąś fajną, nową lalkę, która by mi wpadła w oko, a jak na złość, firmy nie puszczają nic ciekawego tak naprawdę... Zaletą jest nie rosnąca wishlista, ale w sumie przydałoby się na niej coś nowego jednak.

A tak, radość ma jest wielka z powodu Bisou, czy już operując jednak jej imieniem - z powodu Lisy. Wspólne zdjęcia z Melodi mogą być ciekawe
  • awatar Idemo: Fajnie, że się wreszcie doczekałaś ^^ Czekam na fotki z Melodi :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
[wisielczy nastrój]
Spokojnie mija sobie trzeci miesiąc odkąd kupiłam LTF Bisou, a Fairyland nadal radośnie milczy... Właściwie niemal zapomniałam, że w ogóle ją kupiłam.

Ktoś ostatnio rzucił myśl, że jak się chce mieć lalkę natychmiast, to Dollmore czeka. Fakt, bo w tej sytuacji te standardowe trzydzieści dni, to już prawie jak to "natychmiast".

Nie wiem czemu, ale tak długie czekanie na tiniaka, irytuje mnie dwa razy bardziej, niż gdyby to była większa lalka. A tak, pozostaje poczekać aż Fairyland dostanie te lalkowe pudła, bo to chyba o to się cała sprawa rozbija ostatnio... Powinni jeszcze podnieść ceny swoich lalek, bo przy takich obsuwach i podejściu do klienta, to już naprawdę zaczyna być bez znaczenia za ile sprzedają tą swoją żywicę... [/wisielczy nastrój].
  • awatar Idemo: Fairyland faktycznie troche leci sobie w kulki z tym podnoszeniem cen i czekaniem tyle czasu. Najgorzej mają ci, którzy czekają tak długo na swoja pierwszą lalkę. Bo ci, którzy mają po kilka(naście) lalek tego tak raczej nie odczuwają, bo zawsze przez ten czas mogą się zająć resztą swoich lalek... ;)
  • awatar alienacja: @~eloe~: Nie mam po co ich nękać właśnie. Jak byk jest info na oficjalnej, że czekają na pudła od LTF akurat. Dlatego inne maluchy mogą wysłać planowo, bo akurat brak pudeł dla rozmiaru yosd ^^' Napisali, że zaczną wysyłać pod koniec sierpnia, a jak będzie, to się zobaczy...
  • awatar ~eloe~: właśnie też nie wiem od czegoto zależy że jednym wysyłaja planowo a inni czekają na lalki kilka miesięcy:/ w każdym razie mam nadzieje że szybko lalka sie u Ciebie zjawi ;) btw a nękasz ich mailami?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Kolejne zdjęcia mojej landrynki, przy okazji widać jej docelowy kolor oczu. W planach nie miałam jej aż tak przesładzać, samo wyszło. Idealnie na dziś, bo nastrój mam dość kiepski, to chociaż tyle słodyczy
  • awatar Idemo: Te niebieskie oczka bardzo fajnie współgrają z jej wigiem i strojem :)
  • awatar Ines.doll: Śliczna jest :) super jest ubrana i fajniutka ta sesja :) Pozdrawiam :)
  • awatar Annettet: Super ...Mi tez kojarzy się z landrynką:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Dotarły do mnie wreszcie butki z AlicesCollections. Tym razem strasznie się poczta grzebała z dostarczeniem ich do mnie, ale wreszcie są.

Kupowałam już wcześniej od nich butki, ale zdecydowanie te, które dotarły dziś, musiały być robione przez kogoś innego. Odważę się napisać, że buciki, które kosztowały mnie $12, nie odbiegają jakością od tych, które sprzedaje Leeke za ponad trzydzieści dolców. Dwie pary, które zamówiłam z kokardkami, przybyły zapakowane tak, że kokardki dołączono osobno. Bez najmniejszego problemu można je zamontować samodzielnie, a dzięki temu nie miały szans na przykład powyginać się w czasie transportu. Zdecydowanie będę jeszcze zaopatrywać moje panny u nich

Rzeczą wartą uwagi jest tylko to, że zdecydowanie nie są to butki na małe stopy. Także MSD takie jak MNFki będą w nich pływać.
  • awatar Idemo: Słodkie te buciki :) MNF-ki są chudziutkie- na nie mało co dobrze pasuje :(
  • awatar MAKARRENA: Dzięki, może w końcu jakiegoś kupię ;)
  • awatar alienacja: @MAKARRENA: Oto adres: www.alicescollections.com Tyle, że oferta zamyka się na dollfy, ale przejrzeć zawsze warto, tak czy inaczej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
... oraz Melodi prezentująca moje pierwsze kroki w temacie biżuterii lalkowej. Świetny sposób, by wykorzystać te najmniejsze koraliki, których zawsze mam sporo, bo rzadko z nich korzystam

Następny będzie jakiś drobiazg dla Miruku, ale to może jednak zostawię sobie na kolejny wieczór
  • awatar n a o m i: oj jak ona śliczniutko wygląda... uwielbiam takie rozkoszne maluchy
  • awatar alienacja: @Idemo: Sama bym nie pogardziła LTF Miyu, gdyby była ;) I dziękuję :)
  • awatar Idemo: LTF Lishe+ taka sweet biżu + peruczka w tym kolorze= eksplozja słodyczy <333 Ja też chcę LTF... Głupie FL, zróbcie wreszcie LTF Miyuuuu ;_:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kilka zdjęć mojej Miu. Niewiele, ale po ulewie, teraz dla odmiany u mnie tak wieje, że bałam się ją nawet postawić. Poza tym jej możliwości w pozowaniu są mocno ograniczone, głównie z mojej winy, bo w sumie pasuje mi taka jaka jest i nie robię z tym nic. Chociaż pewnie klej tu i ówdzie bardzo by jej pomógł


Miu to lalka bez określonego charakteru nadal. Oprócz koloru włosów, nie była uprzejma powiedzieć mi jeszcze o sobie nic konkretnego. Być może z czasem coś samo się pojawi, kto wie. Natomiast Unoa Lusis była moldem, który chciałam mieć niemal od początku. Nie nudzi mi się, nie przeszkadza mi w niej absolutnie nic, pomimo, że nadal jest po prostu pustą powłoką do ubierania.

Tyle w ramach wstępu, a teraz te kilka fot:
  • awatar alienacja: @luci_fair: W dużym stopniu zależy co uznasz za świetnie ;) Unośka sama z siebie nie ma kłopotu z siedzeniem, staniem, czy zakładaniem nogi na nogę, ale już palcami nosa nie dotknie, tak by utrzymać w ten sposób dłoń. Mnie to nie przeszkadza zupełnie i jak mówię, pewnie dałoby się ją troszkę podrasować, ale ja nie odczuwam potrzeby, by cokolwiek w tym kierunku robić.
  • awatar luci_fair: Wreszcie nieco ją pokazujesz :) Chyba idealizowałam Unoę, z tego co czytam... Myślałam, że one pozują świetnie. W sumie nie wiem, dlaczego tak mi się zdawało.
  • awatar MAKARRENA: Śliczna jest, taka bardzo dziewczęca
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Moja współpraca z Miu do tej pory, polegała na upartym przeświadczeniu, że będzie blondynką. Ja się upierałam, a Miu czekała aż mi szajba przejdzie... Wreszcie się doczekała, bo wczoraj pojawiła się paczuszka z wigami z Leeke i tym sposobem wreszcie wszystko mi w tej lalce pasuje tak, jak chciałam.

I niech mi nikt nie mówi, że lalka nie ma wpływu na to, jak wygląda

Zdjęcie będzie jedno, mocno poglądowe, a sukienka w której siedzi Miu, jest autorstwa nieocenionej ATsuri. Cieszę się, że wreszcie mam okazję pokazać ją chociaż w części

Więcej zdjęć będzie w najbliższych dniach, postaram się też by były chociaż ociupinę lepsze ^^'
  • awatar Idemo: Podoba mi się jej słodka buzia z delikatnym, dziewczęcym makijażem :) W tym ciemnym wigu bardzo ładnie wygląda, chyba lepszy dla niej niż blond.
  • awatar n a o m i: jest śliczniutka i zdecydowanie ciemne kolory są dla niej
  • awatar luci_fair: No myślałam, że się jej już nie doczekam :) Ale zaraz? Czy ja w ogóle miałam kiedykolwiek okazję zobaczyć jak ona wyglądała w tym blondzie, którego ona nie chciała?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"Do you understand? Every day that passes us by
New flowers shall bloom
That day the now that could be seen in the distance will also become a memory someday
In the turned-around picture is you."

D - Kaze ga mekuru peeji
  • awatar Idemo: Nigdy nie przestanę twierdzić, że bardzo podoba mi się, jak ubierasz swoje lalki. Niby taki tam zwykły casual, ale moim zdaniem super dobrany do każdej Twojej lalki i jej osobowości :) A ta peruczka dodatkowo dopełnia całości tej fajnej stylizacji ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Miał być dziś Colin w nowym wdzianku, ale będzie jutro.

Teraz natomiast, siedzę i kombinuję. Podliczyłam fundusze z ostatnich sprzedanych lalkowych drobiazgów i wyszło mi, że musiałabym dorzucić bardzo niewiele, by kupić AE Cherry. I teraz nie wiem co z tym wnioskiem zrobić.

Ten sam miałam wczoraj rano, gdy byłam na stronie Leeke, bo mieli jednodniową obniżkę cen i dumałam czy do tych wigów nie dorzucić lalki... Skończyło się na wigach i może i dobrze, że ten event potrwał tylko jeden dzień...


Sęk w tym, że bardzo bym ją chciała, ale boję się, że się sparzę, kiedy już ją dostanę. A z drugiej strony, oglądam jej różne foty i nadal bardzo ją chcę, najlepiej już ;/

To jest absolutnie najmniej lubiana przeze mnie część dollfiarstwa. Nie wkurza mnie czekanie na lalkę aż tak bardzo (Bisou nadal w lesie...), ale zawsze tak samo irytuje podjęcie tej ostatecznej decyzji. Kiedyś było łatwiej. Kiedy to hobby było nowe, człowiek nie myślał, tylko entuzjastycznie wywalał kasę, jak ją miał. Teraz nie wiem, czy to tylko taka niepewność jak zawsze, czy jednak znak, że może lepiej nie ryzykować, skoro nie jestem w stanie kliknąć "kupuj". Tyle, że zazwyczaj nie jestem =.=

Pociesza mnie, że to w sumie tylko teraz na tą żywicę trzeba by wydać, bo i oczy i wig i nawet jakieś sukienki dla niej mam od dawna...

Zdjęcie takie sobie, ale te ząbki!



by littlemissmau (DoA)
http://i802.photobucket.com/albums/yy303/egyptionmau/DSC00167.jpg


Bu. Nic już nie wiem ;/
  • awatar alienacja: @luci_fair: Obawiam się, że tak. Właściwie ostatnio akurat Cherry nie widziałam na MP, ale są inne lalki tej firmy i leżą :/ Chwilowo dałam sobie na wstrzymanie, bo jednak nie jestem pewna tej decyzji, wolę poczekać jeszcze trochę.
  • awatar luci_fair: A czy w razie czego, byłoby ją trudno sprzedać?
  • awatar Idemo: AE to wdzięczne lalki- widziałam na żywo AE Pear i jest dużo fajniejsza niż na zdjęciach. Lalki ze słodkimi usteczkami i w dodatku "zębate" to mój fav, więc ja na pewno nie zamierzam Cię odwodzić od zakupu AE Cherry ;) A wątpliwości zawsze są, zwłaszcza kiedy kupujesz bez obejrzenia zdjęć ownerskich, bo albo lalka jest limitką albo ma się na nią taka "fazę" że chce się ją mieć "teraz i już", tym bardziej kiedy ma się wystarczającą ilość funduszy, żeby ją kupić... A "przejechać" to się można zawsze, nawet na lalce którą znamy z wielu zdjęć ownerskich. Ale kto nie ryzykuje, ten... nie ma ^^;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Melodia traw i koniczyn

[i ja już chcę swoją Bisou...]
  • awatar Selemia: jaka cudna laleczka :)
  • awatar n a o m i: ostatnie zdjęcie jest prześliczne, aż mam ochotę położyć się obok niej
  • awatar frezje: Słodziak. Ja też chcę LTF ale Lewi na dziewczęcym ciałku. Littlefee są rozczulające
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Za każdym razem, kiedy dochodzi do takich sytuacji, zastanawiam się, co ludziom daje prawo do podobnych komentarzy. Jeszcze nie znalazłam dobrej odpowiedzi.

Nie masz kasy? Sprzedaj lalki!

Nie chcesz kupić tego, czy tamtego? Ale lalki to kupujesz i ci nie szkoda!


Nigdy nie miałam problemów z rodzaju, że mi rodzice nie pozwolili kupić lalki, albo, że miałam z tego powodu jakąś awanturę, co niektórym się zdarza w tym hobby. Chociaż czasem myślę, że komentarze typu, które podałam wyżej są równie uciążliwe na dłuższą metę. Nie rozumiem, czemu ktoś uważa, że ma prawo ingerować w moje prywatne wydatki. Jestem w stanie zrozumieć, że dla kogoś kupno lalki jest zbędnym wydatkiem, pod który odgórnie nie wpasowuje się całej gamy rzeczy z których ludzie sobie czasem nie zdają sprawy, że je gromadzą i, że też za nie płacą... A w lalki trafia raz za razem, jak jakiś nieszczęsny bumerang. Staram się ignorować, staram się dalej uważać, że mam prawo do własnych decyzji, ale czasem... czasem brakuje kogoś, kto zamiast "nie", powiedziałby "tak", a przede wszystkim nie komentował czegoś, czego zwyczajnie nie jest w stanie zrozumieć i nawet nie próbuje.


Od jakiegoś czasu rozglądam się za Blythe, chciałabym mieć chociaż jedną. Albo Pullip. Efekt tego jest taki, że sama już sobie tłumaczę, że "po co ci to". _^_

I jeszcze ta Soony, a Luts ma teraz letni event, chyba żebym już w ogóle tej strony nie zamykała...


A dziś przymierzyłam Melodi jedną z peruk mojej Miu i chyba będę robiła skok za jakiś czas na Leeke, bo podoba mi się w tych zupełnie prostych włoskach... Ta konkretna peruka jest z nDoll, ale kolor jest zdecydowanie za ciemny.
  • awatar luci_fair: @LL: Ludzie mają prawo wyrazić swoją opinię, a z kolei inni ludzie mają prawo wyrazić to, że ta opinia ich irytuje ;)
  • awatar Only NM: Wiem że mogłabym napisać proste "Nie przejmuj się", ale sama wiem że to niewiele daje, ludzie nie rozumieją że my wiele czasu spędzamy z tymi lalkami więc się z nimi zżywamy emocjonalnie, i są egzemplarze z którymi nigdy się nie rozstaniemy. Niestety to tak jak, w przypadku reklamy telewizyjnej wmawiają Ci ze musisz mieć konkretną rzecz a tamtej już nie potrzebujesz, z tym Pullipem jest tak samo...Czysta psychologia.
  • awatar EvilCupcake: Łatwo im napisać coś takiego ;) Równie dobrze można powiedzieć do innego kolekcjonera "Nie masz kasy? Sprzedaj obrazy!", a przecież to są rzeczy do których się przywiązujemy. Mam to samo jeśli chodzi o Pullip ^ ^" Nawet wymówka się zgadza, jednak one mają takie ładne oczy i wydaje mi się, że pewnie za jakiś czas się na jedną wielkogłową panienkę zrujnuję :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Kilka pamiątkowych zdjęć z wizyty Miruku w pewnym tajemniczym zakątku...
  • awatar Selemia: Cudne zdjęcia! a laleczka a raczej jej strój przypomina mi Chii z anime "Chobits"...
  • awatar Idemo: Uwielbiam tę jej nadąsaną buzię <3 I jaką ma ładną sukieneczkę !
  • awatar n a o m i: rozkoszne maleństwo, widzę, że pododa wam dopisuje
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Zdecydowanie jeśli chodzi o lalkowe wynalazki, to jednym z lepszych jest silikonowa nakładka pod perukę. Ostatnio zainwestowałam w trzy i definitywnie pożegnałam się z rzepami do mocowania peruk. Wreszcie nic się nie zsuwa, nie zahacza, a przede wszystkim, nie powinno brudzić żywicy.

Violet i Pierre pojawili się już z takimi u mnie, a dziś i Colin został pozbawiony rzepa. Nie wygląda na jakoś szczególnie bardziej zadowolonego niż zazwyczaj, ale zadowolona jestem ja.
  • awatar Idemo: Ja chyba też muszę się do tych silkon-capów przekonać, bo rzepów nie lubię ("łapią" włosy peruki) a bez rzepów peruka zjeżdża lalce z głowy, no chyba że jest to tzw. full elastic cap, to wtedy sie trzyma dobrze.
  • awatar alienacja: @Dolly Pop: Jeśli różnica nie jest duża, to powinno pomóc, ale jeśli są sporo za duże, to może nie być dość... Myślę, że powinnaś mieć okazję spróbować, bo chyba twoja panna z Dollmore z taką przyszła?
  • awatar DollyPop: Czy taka nakładka może pomóc w przypadku zbyt dużej peruki? Kupiłam na ebay'u kilka, które miały być 8-9", ale niestety okazały się o wiele większe...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›